"Gadzinówki"

Obrazek użytkownika mona
Kraj

Dopiero co pytałam, na cholerę takie programy jak np."Loża prasowa". I oto mnie oświeciło!

Naprawdę z całych sił staram się badziewiactwa nie oglądać, ale dyrektor pilota od telewizora - jak to dyrektor, pstryka sobie guziczkami, "pragnąc się poinformować."

Jak długo mogę, staram się nie schodzić do salonu, korzystając z innych telewizorów, bez których raczej i tak mogę żyć. Wiadomości mam w komputerze, radia nie wyłaczam nigdy, ale męża czasem obejrzeć muszę - ma się w końcu naróżniejsze interesy do gospodarza domu. I w ten oto sposób - nadziewam się. Nie jestem wprawdzie masochistką, ale czasem diabeł mnie skusi.

- " ..a że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał..."

No i właśnie diabeł zadziałał - ale po tej samej ścieżce szedł jakiś anioł. Być może - była to ta sama "ścieżka krzywa", na której spotkali się niegdyś pod śliwką spragniony diabeł "pełen myśli złych" z aniołem, który mu ostatecznie dał mu na wymarzone piwko, w ramach transakcji żadając czarnej, diabelskiej duszy.

Zeszłam na dół - i oto objawiła mi się "św. Małgorzta Od Badziewia", prowadząca ...zaraz, jak to się zwie...acha, "Skaner polityczny", w którym Jan Wróbel stanowił konieczne tło dla popisów tego pana z noclegowni...acha, Najsztuba.

Musiałam chwilę zaczekać na małżonka, który gdzieś się zapędził, podczas gdy ulubiony telewizor gadał sobie - a muzom.

Posłuchałam chwilę - i dotarło do mnie, że albo ta kobieta o spokojnej twarzy i miłym głosie jest celowo wynajęta do brudnej roboty, właśnie ze względu na nobliwy wygląd, albo pod tym wyglądem kryje się jakaś niesamowita skłonność do intryg, podszyta chyba - niezrozumiałą dla mnie - nienawiścią do tego, co polskie.

Każdy zaprasza mętne postacie, ale Łaszczowa produkuje koncentrat. W jej programach ostatnio "brylantem" (mam na mysli brylowanie) jest Najsztub, który wyczyniał już rzeczy najgłupsze z możliwych - jako to: łażenie "po ringu" z jakimś psem, wylewanie kawy na ludzi, strojenie się w kipę w niezbyt chyba religijnym programie "Bar",etc,etc, etc.Jeszcze tylko tańca na rurze brakowało do pełnego medialnego sukcesu.

Pani Małgosia nie jest aż tak głupia, żeby nie wiedziała, co robi. Najsztub jest genialny w opluwaniu wszystkiego, co narodowe - i piszę to z całą odpowiedzialnościa za słowo, świadoma konsekwencji, że - jesli wpis nie zostanie przechowany "w piwnicy" (ale pewnie tam się znajdzie) - dyskusja może zejść na tory, na które wcale nie zmierzam jej wprowadzić.Trudno, ryzykuję.

Pani Małgosia robi to celowo, bardziej celowo, niż rutynowe. normalne obszczekiwanie Prezydenta w TVN24. Każdy jej program jest sabatem, na którym w swoisty - czasem zawoalowany, czasem nie ( bo przecież lemingi nie cierpią na przerost mózgu) - sposób albo opluwa się, albo wyśmiewa to, co polskie.

Oto przykład: Najsztub perorując o gościach Prezydenta opowiada, jak to przejechał się w okolice, którymi musiały poruszać się samochody zaproszonych.

I z widoczną satysfakcją relacjonuje, ze - nic! Cicho! Smutno! Żadnych flag! Nie udało się!!!

Zapodaję z wyprzedzeniem: nie żądam od Najsztuba, żeby latał po mieście i miłując kijaszkiem od flagi antypatriotów - tłumaczył warszawskiemu buractwu, rodem z tzw. "Bógwikąd", całą niestosowność postępowania. Nie można żądać od nich zbyt wiele i nikt się tego nie spodziewa po ludziach, którzy sobie wybrali bufetową na szefa.

Można natomiast żądać od Polaka, dziennikarza, człowieka w pełni rozumiejącego zarówno znaczenie słow, jak ich kontekst, żeby to go nie radowało aż tak, żeby musiał tej radości dawać wyraz publicznie.

Ale..." czego wymagać od wołu, jak nie sztuki mięsa?"

Sadzę, że Łaszczowa doskonale wie, kogo zaprasza na swój sabat, tego się po człowieku spodziewa i po to go zaprasza.

Idący właśnie "ścieżką krzywą" ( u mnie przeważnie ścieżki, z reguły - krzywe) anioł, o którym wspomniałam, w porę zajrzał pod moją - powiedzmy - "strzechę" i oświecił mnie właśnie w tej kwestii: to nie są głupie programy, to są programy świadomie antypolskie, równe znaczeniem "polskim obozom koncentracyjnym".

Jeśli tylko przejadę się po jakimś telebadziewiu - komentatorzy radzą mi: a to przełaczyć na Makłowicza, a to - zwyczajnie nie ogladąć.

To nie rozwiązuje sprawy - inni je zobaczą, choć nie powinni.

Ale ja - już nie. Nie sadzę, żeby cokolwiek usprawiedliwiało Polaków do "odpuszczania sobie", machania ręką, wzruszania ramionami a`propos "wolności słowa".

Porządni ludzie powinni rozumieć, że zło jest złem, nawet sączone miłym głosem spokojnej kobiety. Ostatecznie ludzie - często żądni żywego słowa, od którego odcięła ich wojna - żyli bez słuchania niemieckich szczekaczek, czytania gadzinówek, - przez parę długich lat okupacji, choć przecież nie wszyscy mieli dostęp do podziemnej prasy.A ja mam ten komfort, że dostępu mi nie brakuje.

Nie ma żadnego usprawiedliwienia ani dla takich programów, ani dla tych, co je ogladają. Ze mną na czele - bo dotarło do mojej mózgownicy, że wzruszanie ramionami jednak nie wystarczy.

W moim domu pani Łaszcz nie zagości z całą pewnością, choćbym miała posłużyć się czymś ciężkim w rodzinnej dyskusji.

Wiadomośc dla Najsztuba: u mnie na wsi - pełno flag.

P.s. - niniejszym przepraszam blogerkę,  o ksywce "spokojna kobieta"  - nie ja miałam na myśli.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

mona
Wciąż mam ten kiepski internet, wciąż nie mogę tu podyskutować.Ale spróbuję naprawić błąd popełniony na "salonie":
WSZYSTKIM, WZSYSTKIM NAJLEPSZE ŻYCZENIA Z OKAZJI DNIA NIEPODLEGŁOŚCI.
Taki zwyczaj chyba się własnie narodził - i niech trwa!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#7423

Bardzo lubię Twój sposób opowiadania tefałenu i Łaszczowej. Oddajesz całą stęchłą atmosferkę w tej SB-eckiej telewizji.
Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#7435