Jakoś to będzie?

Obrazek użytkownika Kuki
Kraj

W nawiązaniu do mojej ostatniej notki pt. Taki Bielik przedstawiam fragmenty wypowiedzi naszego byłego ministra obrony, a obecnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

W wywiadzie udzielonym "Rzeczpospolitej" - Pomóżmy Rosji się zeuropeizować (16-17 bm. dodatek PlusMinus) znajdujemy takie oto argumenty, które mają przekonać nas, że ze strony Rosji nic nam nie grozi i jednocześnie usprawiedliwiać stan, w jakim znajduje się nasza armia:

Mówiąc o polityce na kolanach, opozycja opisuje pewną, jej zdaniem widoczną i groźną, tendencję. Jarosław Kaczyński mówi o wzroście rosyjskiego neoimperializmu i o porozumieniu Moskwy z Berlinem w sprawie gazociągu północnego. Czy wedłu pana to całkowicie fałszywy obraz, czy jest jednak częściowo prawdziwy?

Jeśli można mówić o merytorycznym sporze, to sprowadza się on do różnych ocen układu sił pomiędzy Rosją i Zachodem, w tym Polską. My uważamy, że Polska jako w pełni zintegrowany członek Zachodu jest bezpieczniejsza i silniejsza niż kiedykolwiek. Natomiast opozycja uważa, że jesteśmy u progu nowych rozbiorów. Przyjrzyjmy się więc faktom. Przede wszystkim siła gospodarcza Rosji to nawet nie jest dziesiąta część siły Zachodu, z kolei sama Polska gospodarka to jedna trzecia rosyjskiej. A więc Zachód wygrałby konfrontację z Rosją, tak jak wygrał wyścig z ZSRR. A nawet sama Polska byłaby twardym orzechem do zgryzienia. Tym bardziej, że w Rosji są nie tylko ludzie, którzy chcieliby prowadzić jej politykę, powielając klasyczne schematy. Są także przywódcy, którzy deklarują wolę szeroko rozumianej modernizacji. Wydają się rozumieć, że przed ich krajem pojawiły się całkiem nowe wyzwania. Rosja po doświadczeniach w Afganistanie, na Kaukazie czy chocby ostatnio w Kirgizji dostrzega niebezpieczeństwa na swoich południowych granicach. Z kolei na wschodnich rubieżach wyrosło jej nowe potencjalne supermocarstwo: Chiny. Według jednej z hipotez elity rosyjskie, zdając sobie sprawę z nowej korelacji sił, potrzebują dziś Zachodu do pomocy w zmierzeniu się z nowymi wyzwaniami. Taka tendencja byłaby korzystna dla Polski. Oznaczałaby bowiem, że Rosja nie tylko wygasiłaby konflikty ze swoimi zachodnimi sąsiadami, ale wręcz aspirowałaby do jakichś form integracji z Zachodem. Przy takim przesunięciu poza nasze terytorium osi konfliktu Polska stałaby się, na pewno z korzyścią, najbliższym geograficznie partnerem szerszych relacji gospodarczych Rosji z Zachodem.

Z jednej strony polska opozycja mówi o kondominium, z drugiej słychać bardzo poważne głosy z Niemiec i Francji, iż należy rozmawiać z Rosją na temat stworzenia nowej architektury bezpieczeństwa w Europie. Czy według pana Rosja zmieniła się w ostatnich latach na tyle, by na serio mysleć o takim scenariuszu? Jaką rolę może w nim odegrać Polska?

Już dwa lata temu mówiłem, że należałoby zachęcać Rosję do aspirowania do NATO. Teraz rozważają to doradcy prezydenta Miedwiediewa. Oznaczałoby to, iż NATO pozostaje opoką architektury bezpieczeństwa wolnego świata, natomiast Rosja uzyskuje gwarancje wsparcia dla utrzymania całości swego terytorium. Naturalnie obowiązywałyby nadal dotychczasowe reguły przystępowania do sojuszu: demokracja, cywilna kontrola nad wojskiem, wygaszenie konfliktów z sąsiadami. To jest lista warunków, którym Rosji byłoby dziś trudno sprostać, ale których spełnienie byłoby w interesie całego Zachodu, w tym Polski. I oczywiście decyzja o rozszerzeniu podjeta byłaby jednogłośnie.

Mam wrażenie, graniczące z pewnością, że minister Sikorski nie prowadzi polskiej polityki zagranicznej - on ściśle wypełnia polecenia Białego Domu, a cała ta gadka o europeizowaniu Rosji, to zwykłe mydlenie oczu.

Za prezydentury Busha (i rządów PiS) popieranie planów USA przynajmniej miało na celu realne wzmacnianie naszego bezpieczeństwa (negocjacje w sprawie tarczy antyrakietowej i obecności na naszym terytorium rakietowych systemów ziemia-powietrze typu Patriot wraz z oddziałami wojsk amerykańskich, umacnianie dwustronnych powiązań militarnych z USA - bo na wielu innych raczej nie warto zawsze liczyć). Jak realnie wzmacnia nasze bezpieczeństwo obecna polityka zagranicza? Same słowa ministra Sikorskiego nie dają żadnej gwarancji.

W pewnym momencie Sikorski zmienił radykalanie front i partię. Zmiana była drastyczna - przeszedł np. od nazywania gazociagu Nord Stream paktem Ribbentrop-Mołotow (który pozwala na zakręcenie kurka kilku krajom środkowoeuropejskim, bez wstrzymania dostaw do Niemiec), do przymykania obu oczu na blokowanie przez NS planów rozwojowych portów Szczecin-Świnoujście.

Krytykowało się Kaczyńskich za to, że preferowali w polityce zagranicznej kierunek atlantycki. To samo można powiedzieć o Sikorskim, z tym, że Sikorskiemu wszystko jedno, kto jest w Białym Domu. Najpierw Bush... Teraz Obama, który oczekuje ocieplenia - za wszelką cenę (to daje do myślenia) - stosunków z Rosją (bo Rosja jest mu niezbędna do wojny Afganistanie oraz kontrolowania sytuacji "bliskowschodniej" i "koreańskiej"). I Sikorski te stosunki ociepla.

Co będzie, gdy zaczną rządzić republikanie, a następnym prezydentem USA zostanie konserwatysta i plany co do Rosji się zmienią? Ja wiem. Sikorski będzie je wprowadzał w życie w Polsce, ale za szkody wynikłe z jego poprzedniej polityki nie odpowie.

Mam jeszcze wiele pytań, a to tylko niektóre z nich:
- Jaka jest pewność, że obecna polityka USA wobec Rosji będzie prowadzona w najbliższej i nieco dalszej przyszłości?
- Jak zaregują państwa Sojuszy Północnoatlantyckiego (szczególnie Niemcy czy Francja), gdy Rosja będąc jego członkiem podejmie działania militarne przeciwko innemu członkowi NATO np. jednemu z tzw. małych krajów nadbałtyckich.
- Jakie są gwarancje, że Rosja będąc członkiem NATO nie wciągnie Europy w jej konflikty na wschodzie?
- Jak NATO wyobraża sobie jednoczesną współpracę z Rosją i Gruzją. Czy Saakaszwili i jemu podobni muszą zostać wyrżnięci?
- Co z Ukrainą? Wejdzie do NATO po Rosji? Podobno Rosja bez Ukrainy nie może istnieć. Żeby nie było konfliktów, to Rosja musi "rządzić" tym państwem. Gdzie tu demokracja?
- Jakie terytoria Rosja uznaje dzisiaj za swoje?

Nie wierzę w spełnienie przez Rosję warunków, które wymienia Sikorski, ani teraz, ani w najbliższych dziesięcioleciach. Raczej można zaobserwować tendencje odwrotne - Rosja za Putina staje się państwem w coraz mniejszym stopniu demokratycznym.

To nie Rosja usilnie aspiruje do NATO, ale Zachód próbuje ją oswoić i okiełznać na zlecenie prezydenta USA. Żeby tylko koń nie przejechał się po jeźdźcu.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

#100834

Jan Bogatko

...pozycja Baracka Husseina Obamy, człowieka znikąd (amerykański odpowiednik Tymińskiego)słabnie; niebawem poznamy wyniki wyborów do Sematu i Izby Reprezentantów,

pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jan Bogatko

#100841

Powtórka z rozrywki.
Dano Rosji przyzwolenie.
" gdy ktoś podnosi na mnie broń ja pierwszy pociągam za spust".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#100931

że po pierwsze: Gdybym komuś chcial mydlić oczy, gadałbym właśnie jak Sikorski. Po drugie: Mam wrażenie że Sikorskiemu nie są obce niuanse rozgrywek wyborczych pomiędzy demokratami i republikanami w Stanach Zjednoczonych (na korzyść demokratów). Po trzecie: Mam wrażenie że Sikorski "wiedział" jak się potoczą sprawy "tarczy" zanim je definitywnie uzgodniono. Wniosek: Sikorski może (choć nie musi) być posłusznym narzędziem w rękach Rosjan. Jego opinie na temat potrzeby włączenia Rosji do NATO pasują moim zdaniem do chęci "kokietowania" Zachodu przez Rosję. Jest jeszcze sprawa tajna, dlaczego Sikorski nie powiniem zajmować najwyższych stanowisk w państwie. Jest jeszcze (stara) sprawa o kryptonimie "Szpak". W tej chwili nie podejmuję się wyciągać żadnych wniosków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#110038