Smutno o stoczniach

Obrazek użytkownika seawolf
Blog

Smutno o stoczniach
1 marca o godz. 14.37, elektryczne stopery w gdańskiej stoczni puściły stojący na pochylni B-1 prom a w zasadzie kadłub promu, dla norweskiego armatora. Piękny prom. I, wbrew pozorom, jest to smutna wiadomość, ze względu na to, że, jak rozumiem, a obym się mylił, to ostatni statek zwodowany w stoczni. Sic transit gloria mundi, chciało by się powiedzieć. Polska była kiedyś światowym potentatem w produkcji statków. Oczywiście, prawdą jest, że sprzedawaliśmy statki do Związku Sowieckiego za ruble transferowe, choć za wyposażenie statku płaciliśmy dolarami. Interes był taki sobie, choć w skali kraju można pewnie liczyć jakoś inaczej. Niektórzy jeszcze pamiętają. I pamiętają też, że stocznie były fortecami ruchu oporu przeciw komunizmowi. I może dlatego właśnie z taka zaciekłością zostały zniszczone? To znaczy początek zniszczenia niewątpliwie został wywołany przez władzę ze względów politycznych (Rakowski), potem już poszło samo: zadłużenie, chaos, mafijne porachunki…

Tu muszę wspomnieć o zapomnianej śmierci kapitana Hutyry zaangażowanego w ratowanie stoczni. Powinien on być wymieniany na wczesnej liście Seryjnego Samobójcy, jednak jakoś cicho nad ta śmiercią. No, kiedyś trzeba będzie wrócić i trochę napisać na ten temat.

Jak łatwo niszczyć coś, co trwało od dziesięcioleci… Jeszcze od czasów Stoczni Lenina, czy Danziger Werft z brytyjsko-francusko-polsko-gdańskim kapitałem (wymuszonym przez Ligę Narodów) czy Schichau Werft i Kaiserliche (Koenigsliche) Werft. Teraz cała wartość tych stoczni to tereny. Właściciele, to właściwie już tylko spekulanci gruntami.

„To, co się teraz dzieje - burzenie budynków na terenie stoczni - to konsekwencja planu sprzed dziesięciu lat i coraz częściej ludzie zaczynają to dostrzegać. Teren stoczni jest niemal tej samej wielkości, co Główne Miasto, zaś Droga do Wolności - Długiej i Długiego Targu (...)- mówił Jacek Dominiczak, architekt i profesor Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jego autorska wizja Młodego Miasta "zakłada utworzenie na terenach postoczniowych miejskich kwartałów zabudowy z jednokierunkowymi ulicami".

Trudno przypuszczać, by z całościowych projektów coś wyszło, skoro teren jest poprzecinany i porozdzielany miedzy wielu właścicieli. Będziemy więc oglądać jedynie rozprzedawanie kawałków pod różne centra handlowe, jak sądzę.
- To piękny plan, ale czysto akademicki, bo Młode Miasto należy obecnie do sześciu - siedmiu właścicieli terenów postoczniowych, a te ulice swobodnie tną ich tereny. Jedna z nitek ul. Nowej Wałowej dodatkowo biegnie przez planowane centrum handlowe - mówił przedstawiciel jednego z właścicieli gruntów na Młodym Mieście, jednocześnie dodając, że jest otwarty na dyskusje, ale nie aż tak rewolucyjne.

I tyle, jeśli chodzi o stocznię. Inwestor katarski dostał kataru i zniknął tam, skąd nigdy nie wychodził, czyli z niebytu. Nie wiem, jak w Gdańsku, ale w Gdyni największym pracodawcą w mieście jest… Urząd Miejski. Reszta to handel, warsztaty, usługi, drobiazgi, chciałoby się powiedzieć, zgodnie z planem, w którym Polska i kraje Mitteleuropy miały uzupełniać przemysł niemiecki. W sumie, po co cokolwiek produkować, skoro wszystko zostało już wyprodukowane w metropolii? Bezkarnie tego się robić nie da. Ceną jest degradacja i ubezwłasnowolnienie. Pamiętam lata osiemdziesiąte i pamiętam eksplozję drobnej wytwórczości i handlu. Jakby ktoś zdjął pokrywkę z garnka z gotującą się wodą. Nic z tego dziś nie pozostało. Ten Urząd Miejski, jako największy pracodawca. Co robią ci wszyscy ludzie na ulicach? Czym się zajmują? Wychodzi na to, że to urzędy i handel. Jak się czyta różne źródła, wychodzi na to, że nie ma pracy dla starych, dla zwalnianych, dla młodych, beznadzieja. Jak żyć?

Zresztą, nie można powiedzieć, że w stoczniach nic się nie dzieje, owszem, coś tam się produkuje, jak nie statki, to wiatraki, jakieś inne rzeczy. Problem polega na tym, że stracono wyszkoloną, doświadczoną kadrę, ludzi, którzy potrafili robić cos więcej, niż proste prace, które można wykonać na pochylni na plaży w Indiach, czy Chinach. Pisano swego czasu o supernowoczesnych maszynach, które zakupiono niedawno, a teraz się je powoli tnie palnikami na złom i wywozi. Czas w przemyśle stoczniowym cofnięto o dziesięciolecia, tak, jakby w latach pięćdziesiątych przyjechali pionierzy i zaczęli coś dłubać z młotkami i palnikami na nabrzeżach.

Żeby było śmieszniej, w tym samym czasie stocznie w Niemczech, w Stralsundzie, zasilane i wspierane przez rząd niemiecki radzą sobie znakomicie, zatrudniając, nawiasem mówiąc, polskich pracowników, przy obopólnym zadowoleniu. W Polsce polskie władze powiedziały stoczniowcom, że jakieś fundusze, to się może i znajdą, ale żadnych statków sie produkować nie będzie. I już.

I, żeby było jeszcze śmieszniej, nie jest prawdą, że nie ma popytu na statki, ot, Polska Żegluga Morska buduje dla siebie 38 statków , za miliard dolarów, tyle, że w Japonii. Program odnowy floty z powodzeniem mógł być zrealizowany w polskich stoczniach, masowce, to proste statki, polskie stocznie bez trudu mogły je wybudować. Podjęto jednak decyzję, że wybuduje się je w Chinach, bo taniej, a potem jakoś wyszło że w Japonii. Czy koszt pracy w Japonii jest niższy, niż w Polsce? To coś nowego!

P.S. Zachęcam do czytania felietonów w „Gazecie Polskiej Codziennie”, „Warszawskiej Gazecie”, „Kubek Polityczny” i w Freepl.info. Jest też nowa książka, „Alfabet Seawolfa”!

http://niepoprawni.pl/files/images/Alfabet_Seawolfa.preview.jpg
http://multibook.pl/pl/p/Tomasz-Seawolf-Mierzwinski-Alfabet-Seawolfa/2408
http://sklep.radiownet.pl/index.php?id_category=46&controller=category

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Tak, to smutne i upokarzające, gdy jakiś Brytyjczyk propagujący survival hasa sobie po naszej pustej, zdewastowanej stoczni.

www.youtube.com/watch?v=6Dap6-IA05Y

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#340186

Ledwo Tusk przejal wladze w 2007 i zlikwidowal
Ministerstwo Gospodarki Morskiej
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ministerstwo_Gospodarki_Morskiej#Powstanie_...
Jakby nam nie potrzeba bylo korzysci z morza....

"Problem likwidacji stoczni był problemem czysto politycznym Donalda Tuska. Wiemy, że firmy związane z Platformą zyskały chociażby na szkoleniach dla zwolnionych stoczniowców i były to olbrzymie pieniądze - mówi poseł PiS Andrzej Jaworski, były prezes Stoczni Gdańskiej." -
http://www.bibula.com/?p=66831

http://wpolityce.pl/artykuly/18420-ukryty-raport-nik-rzad-tuska-doprowad...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#340190

,,Jak się czyta różne źródła, wychodzi na to, że nie ma pracy dla starych, dla zwalnianych, dla młodych, beznadzieja. Jak żyć?

Zresztą, nie można powiedzieć, że w stoczniach nic się nie dzieje, owszem, coś tam się produkuje, jak nie statki, to wiatraki, jakieś inne rzeczy. Problem polega na tym, że stracono wyszkoloną, doświadczoną kadrę, ludzi, którzy potrafili robić cos więcej, niż proste prace, które można wykonać na pochylni na plaży w Indiach, czy Chinach,,.

To jeszcze nie wszystko. Przerwano ciągłość pokoleniową. Przerwano przekazywanie doświadczeń. Zniszczono więzy rodzinne i koleżeńskie oparte o pozycję jaką dawała dobrze wykonywana praca tej ,,wyszkolonej, doświadczonej kadry,,. Pozbawiono ich ,,drugiego domu,, , bo tak dobry pracownik traktuje miejsce pracy. Odebrano im ich ludzką godność, odebrano im ich życie, do którego z trudem dochodzili.
Zniszczono etos pracy i tą część morale, tą część patriotyzmu, która się na nim opiera.
Z drugiej zaś strony zdrajcy podjęli wynaradawianie Polaków, pozbawianie ich oparcia w ich tożsamości narodowej. Ci, co wyemigrowali za pracą przeżyją, bo ich fachowość zostanie doceniona. Polskość już nie, a świadomość, że pracują dla wroga, dla tego, kto jest prawdziwym sprawcą ich tułaczki w końcu ich zabije.
Tak, to są ofiary wojny, wojny na korupcje i szantaże, wojny na przemoc medialną, faszystowsko-prawną i faszystowsko-ekonomiczną.
Wojny wprawdzie bez armat i bez szybkiego zabijania, ale wojny skutkującej zniewoleniem ekonomicznym jej ofiar, wojny skutkującej pozbawieniem perspektyw życiowych, a więc i zahamowaniem przyrostu naturalnego Polaków, wojny przekształcającej nasz może nie kwitnący, ale z wielkimi perspektywami kraj w ruinę, a nadto w kolonię, w trzeci świat, w rynek zbytu dla produkcji globalnego najeźdźcy za cenę wyprzedaży wszystkiego, co naszemu Narodowi pozostawiły w spadku pokolenia naszych Ojców z przekonaniem, że i my przekażemy je w nie gorszym stanie pokoleniom naszych następców.

Jak tu teraz powiedzieć pokoleniom naszych dzieci i wnuków, że urodziły się niewolnikami. Jak im powiedzieć, że to nie nasza wina, bo nikt nas o zdanie nie pytał, albo, że daliśmy sobie wmówić, że polityka jest brzydka i nie poszliśmy do wyborów, że pozwoliliśmy, by za nas decydowali inni ?

Jest jeszcze inny wymiar poruszanego tu problemu. To nie tylko stocznie. To cała Polska została okradziona i ukradziona, zniewolona, zruinowana i poddana bez walki przez zdrajców, pozbawiona klasy robotniczej zdolnej do walki o warunki socjalne, pozbawiona armii, a więc i siły Państwa, wystawiona na niełaskę barbarzyńców/najeźdźców, na ich plan demoralizacji i zagłady, wystawiona na nieustanną presję gadzino-mediów siejących beznadzieję i lewactwo, czyli głoszących triumf faszyzmu i satanizmu.

To jeszcze nie wszystko. To się rozprzestrzeniło i na inne kraje strefy poradzieckiej i rozprzestrzenia na całą Europę, i Amerykę, i na cały świat. Ci którzy pasożytują nasze życie polityczne, dążą do pełnej likwidacji nie tylko klasy robotniczej, ale i klasy średniej. Zostać ma tylko faszystowska lumpen-burżuazja i lumpen-niewolnicy, z łaski dopuszczani do wypełniania niektórych funkcji pracowniczych, których nie opłaci się wykonywać maszynami.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#340202

Do kur.. nędzy, jak długo jeszcze będziemy szli jak stado baranów na rzeź? Szoły, huty, kopalnie, przemysł chemiczny, samochodowy, stocznie... Długo by wymieniać, każdy wie, nikt nic nie robi.
Nas obrabowano w kilkanaście lat! Odbudowa tego wszystkiego potrwa (zakładając że do tego kiedykowiek dojdzie) kilkadziesiąt.

Czy jest zatem szansa, że ludzie, którzy do tego doprowadzili i za likwidację polskiego przemysłu są odpowiedzialni, kiedykolwiek poniosą konsekwencje? Chociaż ja osobiście widziałbym tu las szubienic w publicznych miejscach jako przestrogę dla następców, o ile tacy by się jeszcze znaleźli.

Prosta konstatacja że jest smutno na nic się zda, jeśli za tym nie będzie czynów zmierzających do zarejestrowania kto i w jaki sposób doprowadził do likwidacji miejsc pracy setek tysięcy ludzi.
Prawo może mówi co innego, ale w konstytucji i przysięgach składanych przy każdorazowym przyjmowaniu stanowiska pezydenta, premiera, ministra i urzędnika osoba mówi że będzie dbała o dobro Polski i Polaków (czy jakoś tak).
Czy zatem z tego że ktoś sprzeniewierzył się składanej przysiędze można rozpocząć postępowanie jak wobec przestępcy? A jeśli nie, to po co taka przysięga, która nie pociąga za sobą działania prawa w przypadku jej złamania?

Czy to oznacza że Polak będzie mądry znowu po szkodzie?
Czy to oznacza że Europa i nie tylko będzie się z nas śmiała bo sami dajemy im do tego powody, nie potrafiąc walnąć w stół pięścią i zrobić porządku we własnym państwie?
Drwina jest świadectwem nie tyle złych intencji drwiącego, ile słabości tego którego tyczy. Nasza słabość to jedyna wartość podlegająca ocenie w oczach innych narodów. Tym bardziej ich mediów.

Coraz trudniej przychodzi mi godzić się na to że tak ślamazrnie i niezdarnie zabieramy się do porządków w naszym kraju. Idziemy tak od jednych przegranych do drugich przegranych wyborów, za każdym razem znajdując winnych, przyczyny i rozgrzeszając siebie wzajemnie w nadziei że następnym razem może będzie lepiej. Próby budowania niezależnych mediów od pierwszej chwili są narażone na przejęcie przez tzw służby. Komu on służą to juz inna sprawa.
A mnie jasna cholera bierze gdy słyszę, że znowu się nie udało, albo że nie treaz bo okoliczności nie sprzyjają, albo że krety i zdrajcy. A czas ucieka, lata lecą i nic się nie zmienia. Już trzy lata od śmierci najlepszych z najlepszych i co? Nadal marazm, utyskiwanie, mizerne próby stworzneia jakiegoś silniejszego organizmu zdolnego złamać hydrze kark. Drżymy tak naprawdę na samą myśl iż moglibyśmy być oskarżeni o niedemokratyczne zakusy. Tak daleko podlegamy już niewoli politpoprawności. A kto powoiedział że zawsze muszą obowiązywać reguły które są dobre na czas gdy wszystko jest normalne? A co w sytuacji gdy zagrożenie jest rozpoznane a nikt nic nie robi bo się boi wzięcia na języki tzw światowej, czyli zmanipulowanej opinii publicznej? Uważam że gorszym jest siedzenie i biadolenie niż łamanie zasad które ktoś tam kiedyś chciał nam narzucić jako nasze własne. Suwerenność to także prawo do łamania lub odrzucania zasad, które się nie sprawdzają w życiu danego narodu. Narodu a nie społeczeństwa.
A przecież każdy wie że chodzi o przyszłość, o istnienie Polski i nas samych. Nie mamy nic do stracenia i wszystko do zyskania jako naród. Traktujemy warunki życia i sytuację tak jakby to było normalne co się dzieje, ale że trochę nam to nie wychodzi z tą demokracją i z tym rządzeniem i z tymi mediami itd. A prawda jest brutalna i bardzo prosta. Nas się wyniszcza, okłamuje, likwiduje się nam państwo, odbiera prawo głosu w naszych własnych sprawach, robi z nas idiotów, którzy nie potrafią nawet przeczytać i zrozumieć prostego tekstu. W Polsce dnia dzisiejszego dzwony trwogi powinny bić dwadzieścia cztery godziny na dobę, tak by nie pozwolić nikomu zasnąć, dać spocząć i ucieć od myśli że dzieje się bardzo źle. Bić powinny do momentu gdy zostanie ogłoszone zwycięstwo a łeb hydry będzie dyndał na włóczni pożyczonej w tym celu z jakiegoś muzeum.

Wróciłem do średniwiecza? Jeśli miałoby to być skuteczną metodą dla przegnania parchów i rozprawienia się z przestępcami to nie mam nic przeciwko. I tylko wodok pustych terenów było nie było polskiej świetności jaką były stocznie, ale nie tylko, budzi we mnie przerażenie i gniew.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#340218

Który zamknął stocznie,przeszedł do historii Polski.Jest polakiem?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#340231

   

    15 września 2000 r. zginęli w wypadku samochodowym:

 

                    Bolesław Hutyra

                    Marian Moćko   

                    Andrzej Bugajski

 

     Jechali do Warszawy walczyć o Stocznię.   Nie dojechali.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pobudka!

#340267

Dzięki za film!
Pozdrawiam ;-)

seawolf

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam ;-)

seawolf

#340906

Na terenie Stoczni Szczecińskiej powstała dająca miejsca pracy dobrze prosperująca BIEDRONKA.

Walczy się tutaj z Ruskimi ale czy owi Ruscy kazali zamknąć stocznie ,ludzi zwolnić a majątek sprzedać?

Dzięki temu w każdej stoczni Norweskiej a jest ich bardzo dużo pracują Polacy podobnie w Danii, Niemczech itd.

Spotkałem nawet budowniczego Polaka w Vigo.

Tacy Duńczycy na przykład nie byliby w stanie remontować statków gdyby nie posiłkowali sie Polakami.

Polacy pracujący w Danii których spotkałem nie mają stałej umowy, mieszkają w Polsce a jak stocznia złapie robote to są na gwizdek, po skończeniu statku kopa w du.. i dalej siedzą na walizkach aż jeszcze raz zadzwonią.

Kazek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kazek

#340291

ooone:

Najwazniejsze ze geje moga na ulicach wymachiwac kutasami.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ooone

#340396

Cytat: "Nie wiem, jak w Gdańsku, ale w Gdyni największym pracodawcą w mieście jest… Urząd Miejski. Reszta to handel, warsztaty, usługi, drobiazgi,..."

Tak samo jest w Białymstoku. Największym pracodawcą są urzędy wszelkiej maści i szkoły, czyli państwo i samorządy.

Przemysł zaorano radośnie. Tani import chińskiego badziewia wykończył wielkie Zakłady Przemysłu Bawełnianego "Fasty", jacyś szemrani warszawscy kolesie załatwili Fabrykę Przyrządów i Uchwytów sprzedając nawet znak towarowy Bison-Bial, upadły zakłady wełniane Sierżana i wiele innych znacznie mniejszych zakładów.

Jest co prawda kilka fajnych firm broniących się dobrą produkcją, ale na skalę 300-tysięcznego miasta to kropelka zaledwie.

Cała reszta, to nieprodukcyjna strefa handlu i usług wszelkiej maści, czyli dzielenie biedy. Handlowe molochy (oczywiście nie polskie) wciąż powstają, choć te istniejące już świecą pustkami. Białystok jest zadłużony po uszy i platformerska sitwa próbuje właśnie zhandlować białostocką Elektrociepłownię, bo nie ma już kasy na dołożenie choćby do rozbuchanych inwestycji drogowych w upadającym gospodarczo mieście. Słowem, gospodarczy sukces III RP w pełnej krasie.

Pozdrawiam Niepoprawnie

krisp

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#340457

 Stocznie a takze inne duze zaklady pracy byly twierdzami walki z  komuna, po ich likwidacji Niemcy nie maja juz konkurenta. Tusk, ktory nie jest Polakiem bardzo im w tym pomogl. Napisalem nie jest Polakiem poniewaz Polak, Kaszub nie nawolywalby na zjezdzie Kaszubow do utworzenia panstwa kaszubskiego z wlasna armia. W domu Tuska rozmawiano po niemiecku, kiedys jeden z blogerow napisal, ze on nawet nie zna polskich koled, byc moze jest to prawda.  Jego posuniecia polityczne mowia same za siebie. Szkoda, ze wielu Polakow tego nie zauwaza.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#340614

A ja powtórzę - bo chyba już kiedyś pisałam - Tusk (inaczej KRĘTACZ) to Duńczyk (z rodziny wyrzuconej przez Duńczyków z ich kraju na Kaszuby, za Tusk-handel, czyli nieuczciwe, krętackie interesy). Pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#340930