Zabity policjant i wszystko gra (przynajmniej u nas)

Obrazek użytkownika weronka
Idee

Policjant został zabity w Syrii w dniu wczorajszym. Zabili go manifestujący w ramach arabskiej "Wiosny ludów". Informacja, choć ściśle osadzona w sytuacji bliskowschodniej, wpisująca się jakoś w rozważania na temat charakteru wymarzonych przez kontestatorów zmian - niekoniecznie w kierunku spóźnionej rewolty hippisowskiej, bo chyba raczej upragniony jihad jest tym, co spędza sen z powiek zbuntowanym Arabom poza niechęcią do obecnych dyktatorów - przyszła, mozna powiedzieć, prawie jakby na zamówienie pani Rzecznik warszawskiej Straży Miejskiej.

Bo oto proszę bardzo, rozszalałe tłumy zabijają policjantów, czyli warszawska Straż Miejska była w prawie bijąc dziennikarza Michała Stróżyka - niejako w samoobronie - abstrahując rzecz jasna od faktu, że żadne pobicie dziennikarza (słowa pani Rzecznik) oczywiście nie miało miejsca. Skoro w Syrii demonstranci zabili policjanta, możliwe, ze uzbrojonego, można założyć, ze doświadczonego w walkach wręcz, który mimo to nie zdołał się obronić, to o ile łatwiej zabiliby Strażnika Miejskiego ze stołecznej placówki Straży! Do kategorii cudów wręcz należy dołączyć ocalenie tych spośród Strazników Miejskich, którzy mieli dyżur pamietnego 11.04.2011, kiedy to rozszalałe tłumy w liczbie kilku osób dokonały napaści na funkcjonariuszy nie chcąc "rozejść się" pod pretekstem zezwolenia na demonstrację wydanego przez Prezydent Miasta Hannę Gronkiewicz - Waltz.

Niewątpliwą radość pani Rzecznik, że oto sama rzeczywistość wsparła jej linię obrony doskonałego imienia warszawskich służb porządkowych wraz z ich zwierzchnictwem mogłby - byc może - zmącić doniesienie, że wcześniej, nim ów policjant zginął, władze Syrii spowodowały śmierć około dwustu demonstrujących według danych szacunkowych. Ale jesli zastanowić się głębiej, to przeciwnie, jest kolejny powód do dumy z dzielnych władz miasta Warszawy. Tamtejsze służby bezpieczeństwa pobiły co najmniej dwustukrotnie więcej demonstrantów. Nie da się równiez ukryć, ze Michał Stróżyk nie zginął, został t y l k o pobity.

W zaprezentowanej linii obrony jest tylko jeden kłopot. Bo całość argumentacji nie zda się na nic, skoro Straż Miejska zaprzeczyła, jakoby do jakiegokolwiek pobicia w ogóle doszło! Można powiedzieć: zbędny pośpiech. Gdyby warszawskie służby bezpieczeństwa zgodziły się przyznac do, powiedzmy, nieznacznego, symbolicznego pobicia, możnaby je pięknie skontrastować ze służbami w Syrii. A tak znów przepadła okazja do wykazania przez porównanie wyższości polskiej Straży Miejskiej bijącej legalną, pokojową demonstrację nad syryjską służbą bezpieczeństwa w bezpośrednim starciu z tlumami rebeliantów!

http://wiadomosci.onet.pl/raporty/rewolucja-w-swiecie-muzulmanskim/tlum-...

http://www.tvn24.pl/0,1699264,0,1,solidarni-dalej-protestuja-przyniesli-...

Ocena wpisu: 
Brak głosów