Sto przewag Prezesa

Obrazek użytkownika weronka
Kraj

Fascynuje mnie podkreślanie przez przeciwników PiS miana "Prezes", kiedy mówią o Jarosławie Kaczyńskim. Fascynujące jest dlatego, że wypowiadają je tak, jakby w ich ocenie bycie prezesem było zabawne, deklasujące, niepoważne w porównaniu z "Przewodniczącym", tu równoważnym i oznaczajacym szefa partii politycznej. Mogłabym wymienić tłumy dziennikarzy, polityków, spontanicznych zwolenników Platformy Obywatelskiej, w których mniemaniu nazwa "Prezes" jest zabawna, choć wydawałoby się, że właśnie zestawienie ideologii proponowanej przez nich z ich poczuciem humoru, ideałów z powodem lekceważenia mogłoby rozbawić jakoś tam. Wychwalany przez nich "Przewodniczący" odwołuje się przecież semiotycznie do czasów głębokiej komuny z jej podstawowymi organizacjami partyjnymi; to z PZPR wywodzi sie to miano w przeciwieństwie do Prezesa - dziś szefa organizacji pozarządowych i spółek prywatnych. Prezes uosabia kapitał i liberalizm, Przewodniczący socjalizm i partię socjalistyczną.

Ale być może elektorat PO wie to, czego nie wiedzą pozostali obywatele kraju: że Platformie wcale nie chodzi o "prywaciarzy", a jeśli popierają jakis biznes, to wyłącznie indywidualny (tak, jak "na Platformę tylko indywidualnie" przyjmują chętnych kandydatów), za czym przemawiałaby co najmniej obojętność wobec żądań przedsiębiorców, lekceważenie próśb o uproszczenia w prowadzeniu działalnosci i porażka realizacji "jednego okienka". Odpowiada im miano "przewodniczacego", bo wzbudza wspomnienia młodości, a w niej młodzieżowych obozów pracy czy zwiazku socjalistycznej młodzieży polskiej czy ... czy ja wiem, co jeszcze?

Mam nadzieję, ze tłumaczenie jest własnie takie, bo przynajmniej ma jakiś sens - choć okreslenia "sieroty po PRL-u" nie lubię i tylko nieliczni są skłonni utożsamiać się z nim, to opisuje te osoby na tyle ściśle, że patrząc z dystansu wiadomo, o kogo chodzi. I można ich zrozumieć, kiedy potępiają imperialistów uosobionych dla nich w osobie "prezesa", a czują więź z "przewodniczacym".

Ale co powiedzieć o pa przykład niejakim Kamilu Dąbrowie, który będąc wprawdzie juz wyrośniętym, ale jeszcze umownym młodzieńcem uwaza za niezmiernie dowcipne podkreslanie miana "prezes", kiedy wypowiada się o Jarosławie Kaczyńskim? Może zresztą lepiej spuścić zasłonę milczenia i nic nie mówić akurat o nim. Takie określenie Kaczyńskiego zyskało popularność wśród zwolenników PO po wyborach z 2007 roku, przede wszystkim, jak sie zdaje, aby nie mówić o Kaczyńskim "premier" - uniknąć zwyczajowo należnego wszystkim byłym premierom tytułu, poraz pierwszy w najnowszej historii zresztą.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

I to działa ; )

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#180376

odPOwieDzia(ła)lność opcji władzy, za OWoCE naGminnej przestępczości społecznej -> odwetOwych POfunkcjonariuszy.

SłużbOwo PRZYKRYwających ...
( przestępczymi umorzeniami kluczOwych śledztw dot. premedytacji zbrodni medycznych )...

-> PRZYKRY stan kor(O/U)PCYJNIE stosowanego bezprawia, gwarantującego POlityczny rozkład zwłok decyzyjnych „rządów”...

-> żyznych przestępczością i droŻyzną POplajtForm funkcyjnych, pastwiących się nad praworządnością „właściwych” organów państwa .

Pozdrawiam
J.K.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#180443