Czy jest jeszcze jakaś nadzieja dla Polski?r

Obrazek użytkownika Romek M
Kultura

Aleksander Rybczyński, poeta, publicysta, bloger, laureat Nagrody im. Kazimiery Iłłakowiczównej z roku 1983, obecnie mieszkający w Toronto - wydał w krakowskich Arcanach tomik wierszy pt. „Polska Wyklęta”. Książkę przeczytałem kilkakrotnie. Za każdym razem z innymi odczuciami, coraz bardziej skłaniając się jednak ku temu, że tomik ten, jest przede wszystkim niezwykłym świadectwem naszych czasów.

Już wiersz który otwiera zbiór - >>Zwiastowanie<< – jest dla mnie niesamowity. Został on napisany w roku 1979. Jego niezwykłość wynika z prostej konfrontacji moich własnych odczuć z odczuciami autora. Otóż, kiedy ja, po wyborze papieża-Polaka gorąco wierzyłem, że oto nadchodzi „czas cudów”, że Polacy są najdoskonalszym z narodów, a dla naszego kraju nadszedł wreszcie świetlany okres i zaczynają się spełniać na moich oczach wszystkie przepowiednie mesjańskie - Aleksander Rybczyński pisał – patrząc jak Ojciec Święty wita się ze swą rodzinną ziemią : „tak mocno całuje ziemię tak leniwą / tak bardzo mocno całuje ziemię tak kapryśną”. Przypominam sobie, że ja w tym czasie byłem święcie przekonany, że wszystkie nieszczęścia jakie nas trapią, przychodzą do nas z zewnątrz. Natomiast Rybczyński widział to wówczas całkiem inaczej. Mocne i krzepiące słowa Jana Pawła, który przylatuje do Polski, aby na Placu Zwycięstwa wypowiedzieć niezwykłą prośbę do Ducha Świętego, wprawdzie „wypierają obumarłe komórki naszej wiary”, ale poeta, w odróżnieniu ode mnie, wie jednak już, że nie można z bezkrytyczną nadzieją patrzeć w przyszłość, bo przyszłość przed nami wcale nie jest ani taka pewna ani jasna. Pisze on - „daleka droga rozpisana na Twój donośny głos daleka droga do / naszego ucha zagłuszona złośliwym sumieniem”.

Kolejny wiersz, który mocno odcisnął się w mojej pamięci to - >>Kresy pamięci<<– podwójna, wzajemna spowiedź umierającej matki i siedzącego u jej boku - w szpitalnej sali - syna. Wspomnienia matki biegną ku szczęśliwym momentom ich wspólnego życia – przywołuje ona obrazy z dzieciństwa i wczesnej młodości dziecka. Myśli zaś patrzącego na jej agonię potomka, krążą wokół największego dramatu współczesnej historii. Mówi on - „zaraz otworzy się brzuch samolotu i skrzydła Polski runą w pustkę.” Patrząc na jej śmierć pragnie on odejść jako pierwszy. Nie chce widzieć tego, jak będzie cierpiała „z powszechnego kłamstwa / klęcząc na kresach pamięci”.

Innym przejmującym wierszem jest >>Ciało Polski<<, które „leży na moskiewskim stole prosektoryjnym” I chociaż - według Gazety Wyborczej - aż 70 % naszego społeczeństwa czuje się w obecnej sytuacji geopolitycznej bezpiecznie - to Rybczyński pozbawia nas złudzeń: „sekcja nie trwa długo / ciało prawie martwe / i nawet nie wierzga” - komentuje z bolesnym sarkazmem. Trudno się z tym nie zgodzić – bezbronni, oddani przez sojuszników w obszar wpływów Moskwy , w skorumpowanym, zdemoralizowanym i rozszabrowanym kraju - powoli przestajemy być państwem, stając się spopielonym przedpolem Europy. Możemy być co najwyżej obiektem kpin i pogardy świata, za to, że tak lekkomyślnie roztrwoniliśmy naszą wolność. Dlatego też rosyjscy patomorfolodzy mogą bez żadnych konsekwencji pozwolić sobie na pogardę - „pospiesznie zaszywają zwłoki / wrzucając do środka gumowe rękawice / kawałki kory drzew i zlodowaciałe płuca zesłania.” Według Rybczyńskiego bowiem trwa oto dziwna wojna - „na zdjęciach satelitarnych / nie widać żadnych ruchów wojsk / tylko po zamarłych gościńcach ciągną / konwoje zalutowanych trumien bohaterów” (Wojna).

Obrazy przedstawione przez poetę przybijają. Kiedy czytam ten tomik pytam sam siebie - czy jest dla nas jakaś nadzieja? Co mamy robić w tej sytuacji? Autor próbuje odpowiedzieć na te pytania: „ pozostało nam krzyczeć / pod pałacem prezydenckim / jakby to była ambasada rosyjska / … / jakby mur berliński nie został zburzony/.../ pozostało nam upominać się o prawdę / zdzierać z niej płachtę codziennej gazety” - woła. Po co ? Po to – odpowiada poeta - „by ci którzy przyjdą po nas „nie musieli żyć bez słowa / z gorzką świadomością / że zamknięto nam usta / i zagłuszono sumienia ”.

Aleksander Rybczyński, choć sam jest poetą nie wierzy współczesnym wierszopisom, którzy ” pakują walizki na kolejne literackie / sympozjum i festiwal ogni sztucznych”, którzy nie sprzymierzyli się z prawdą, ale z obozem władzy celebrycko-biznesowej, z tymi którzy „odznaczają poetów / natchnionych próżnią ”. Może więc właśnie dlatego, że w swej większości, współcześni artyści, podążając za własną egoistyczną korzyścią, zdradzili sprawy wspólne i nie są godni, aby być naszymi duchowymi przewodnikami - „powtarzamy pieśni poetów którzy wybrali wolność nad sławę” (Marsz Dąbrowski). Poetów z przeszłych pokoleń.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (4 głosy)