Ach, jacy jesteśmy pragmatyczni. (rzecz - nie tylko - o polskiej rzeczywistości politycznej)

Obrazek użytkownika Romek M
Idee

Mówi się, że cel uświęca środki. Po trupach do celu.

Takich działań, a także ludzi którzy tak postępują, nie odbieramy pozytywnie. Także tego rodzaju działań nie określa się jako "pragmatyczne", bo słowo "pragmatyzm" nie ma pejoratywnego wydźwięku. W potocznym rozumieniu za pragmatycznego uważa się człowieka, który " twardo stoi na ziemi", czyli potrafi realnie ocenić możliwości swoje i innych, i dzięki temu skutecznie działa w granicach ... Właśnie w jakich granicach? Czy w granicach, zakreślonych pewną przyjętą kulturą postępowania, a może zasadami moralnymi?

A gdyby tak się okazało, że pod wpływem filozofii pragmatyzmu "pewna" kultura działania wcale nie jest "pewna" tylko "zmienna"? Albo, że pod wpływem idei pragmatyzmu zasady moralne ulegają stopniowemu rozluźnieniu i to co było jeszcze nie tak dawno "nie do pomyślenia" w naszym postępowaniu, dziś jest standartem?

Czy przypadkiem nie istnieje rozdźwięk pomiędzy potocznym rozumieniem słowa "pragmatyzm", a jego rzeczywistym znaczeniem. Pragmatyzm jako myśl filozoficzną można ująć w skrócie tak - "prawdziwe jest to co pozwala skuteczniej działać ". Bogiem a prawdą, to właśnie myśl pragmatyczna odsunęła prawdę religijną, jako idealistyczną, krótkim stwierdzeniem , że sądy naukowe są prawdziwe, ponieważ przyjmując, że to one są prawdą można bardziej skutecznie postępować.

Czy pragmatyzm nie przeczy samemu sobie? Przecież w wymiarze jednostkowym, grupowym, albo krótkoterminowym się sprawdza. Pozwala jednostkom bardziej przebojowym (mniej asekuracyjnym, albo też i bardziej bezwzględnym) w zdobyciu przewagi nad konserwatystami, trzymającymi się zasad. Filozofia celu jest bowiem, jak się okazuje, przeciwna filozofii zasad. Osoba nakierunkowana na cel, niejako z założenia musi łamać zasady. Łamiąc zaś stare zasady, ustala nowe, przesuwając granice tego co wolno coraz dalej. Praktycznie bez granic.

Dopóki filozofia pragmatyzmu pozostaje pragmatyzmem filozoficznym nie jest groźna. Tak samo jak marksizm zawarty w samym tylko w "Kapitale". Również pragmatyzm, dopóki tkwi w nim pierwiastek religijny twierdzący, że niewiara również jest wiarą, bo nakazuje wierzyć że "coś nie istnieje" , nie jest jeszcze groźny. Staje się nim kiedy wyrzuci się z niego (jako filozofii) elementy religii i metafizyki (powstaje wówczas z niego kierunek filozoficzny zwany instrumentalizmem), a nade wszystko wówczas, kiedy zastosuje się go w praktyce, a więc między innymi w polityce. Jak wiadomo z historii pragmatyzm wpłynął na tworzenie się faszyzmu.

William James - twórca pragmatyzmu - uznawszy, że "pojęcia" nie odpowiadają rzeczywistości, że są tylko narzędziami działania, dopuścił do ich względności a więc uznał że manipulacja werbalna nie jest czymś nagannym. Tym samym zaakceptował erystykę, o której Michał Monteigny w swoich "Próbach" pisze tak >>Pewien retor w dawnych czasach powiadał, iż jego rzemiosłem jest >>rzeczy małe wydmuchiwać i czynić z nich wielkie" (...) w Sparcie oćwiczono by go rzemieniem, za to, że czyni rzemiosło z kłamliwej i oszukańczej sztuki (...) Ci którzy nakładają maski i barwiczkę białym głowom, mniej czynią złego : niewielka to strata nie oglądać ich w naturalnym stanie; tamci natomiast czynią rzemiosło z tego, by mamić nie nasze oczy, ale sąd, aby koszlawić i kazić samą istotę rzeczy.<<

Wynika z tego, że pragmatyzm jest rzeczą o tyle nową, że pozwala w sposób naukowy uzasadniać istnienie nie tylko erystyki ale i demagogii, czyniąc z nich podłoże działania ludzi. I akceptując takie działanie nie tylko jako dopuszczalne, ale i pożądane .

Dziwne wydaje mi się tylko, że odrzuciwszy faszyzm i marksizm, nie odcięto się od gleby która może je odrodzić. A jest nią właśnie filozofia pragmatyzmu. Nie wróży to dobrze na przyszłość. Wcześniej czy później, a właściwie już, powstaje coś jeszcze nie nazwanego, ale już bardzo groźnego. W każdym razie najistotniejsze dla nas jest mieć świadomość tego postępującego zjawiska. Nie tylko dostrzegać go we własnym działaniu (na ile ten artykuł jest pragmatyczny:), ale i znać jego rodowód i zasady według których działa.

Dlaczego jeszcze pragmatyzm jest groźny? Dlatego, że prawda w pragmatyzmie jest relatywna. A więc nie istnieje. Dlatego, że zawsze można skuteczniej zadziałać, jeśli na przykład do dyskusji wprowadzi się zamiast argumentu młotek. A ponieważ relatywna prawda nie może być prawdą, trzeba uświadomić sobie, że "ten który twardo stoi na ziemi" nigdy nie może być nazwany pragmatykiem. Stać twardo na ziemi to trzymać się zasad. Inaczej zawsze znajdzie się ktoś kto takiego pragmatyka od niej oderwie . Choćby za pomocą sznurka.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Krzysztof J. Wojtas

Ciekawa notka, ciekawe ujęcie;
interesujące, że najbardziej "naukowym" podejściem w chwili obecnej, byłoby odrzucenie dotychczasowej naukowości.
(Piszę to z racji uczestnictwa w dywagacjach blogów prof. Arkadiusza Jadczyka, i Eine na S24, gdzie ci fizycy-teoretycy, wskazuję, że nie istnieje coś takiego jak materia).

Podobnie w odniesieniu do pragmatyzmu - najbardziej pragmatyczne byłoby wyrżnięcie, równo z trawą, wszystkich tych "pragmatyków" - a w rzeczywistości swołoczx najbardziej wyuzdaną z jekiejkolwiek moralności.
Pozdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#69541