Szef Newsweek Polska zaproponował innym tygodnikom zmowę cenową

Obrazek użytkownika Ciri
Kraj

 

Złożona przez Tomasza Lisa publiczna propozycja zawarcia z innymi tygodnikami opinii "umowy dżentelmeńskiej" o wspólnym podniesieniu cen stawia wydawców pod pręgierzem przyszłej kontroli UOKiK i grozi karami do 10% rocznych przychodów.

Opublikowana wczoraj przez Wirtualnemedia.pl publiczna wypowiedź Tomasza Lisa - Redaktora Naczelnego tygodnika "NEWSWEEK POLSKA" na konferencji Purple Day, zorganizowanej przez dom mediowy Mindshare Polska zaskoczyła Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz zaniepokoiła czytelników tygodników opinii i ludzi mediów.

http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tomasz-lis-polskie-media-jak-titanic-a-tygodniki-opinii-powinny-byc-drozsze

Red. Tomasz Lis utyskując nad czytelnictwem czasopism w Polsce zaproponował zawarcie pomiedzy wydawcami czołowych tygodników opinii takich jak "Newsweek Polska", "Polityka", "WPROST" i "Uważam Rze" zmowy cenowej kosztem czytelnika.

W relacji z Konferencji czytamy:

"W opinii Tomasza Lisa w takiej sytuacji wydawcy czołowych tygodników opinii powinni spotkać się i zawrzeć dżentelmeńskie porozumienie, że solidarnie podnoszą cenę swoich tytułów. - Oczywiście to jest moja prywatna opinia, a nie jakiekolwiek oficjalne stanowisko, ale pewna forma porozumienia wydaje mi się niezbędna. Tylko czy jest ono możliwe, gdy toczy się ostra rywalizacja między tytułami i w sytuacji wielkiej podejrzliwości między poszczególnymi firmami? Niby każdy mógłby chcieć porozumienia, ale być może każdy by się bał, że zostanie wykiwany i za zmianę zapłaci sam? -zastanawiał się Lis. A czy takie porozumienie nie będzie już zmową cenową? - Zmowa cenowa to jest teraz, bo wszyscy wydawcy boją się ponieść cenę swoich tygodników, choć prywatnie większość z nich mówi, że nie jest racjonalna - stwierdził."

Tym samym Tomasz Lis, osoba wpływowa, będący szefem redakcji i twarzą tygodnika Newsweek Polska wezwał wydawców do popełnienia czynu zabronionego opisanego w art. 6 ust. 1 i zdefiniowanego w art. 4 pkt 5. Ustawy o ochronie konkurencji i konsómentów polegającego na zawieraniu porozumień cenowych pomiędzy przedsiebiorcami w danym segmencie rynku celem ograniczenia konkurencji, a kosztem konsumentów, klientów czy czytelników.

Zapytana przez Nowy Ekran o tę sytuację Rzecznik Prasowy Uurzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, była wysoce skonfudowan zachowaniem redaktora naczelnego jednego z bardziej rozpoznawalnych tygodników i zapowiedziała przyglądanie się UOKiK sytuacji cenowej w tym segmencie rynku, oraz ewentualną reakcję. Przypomniała, że zmowa cenowa jest zagrożona karą nałożoną na każdego z jej uczestników w wysokości 10% przychodu osiągniętego w roku rozliczeniowym poprzedzającym rok nałożenia kary (wypowiedź niżej):

Jeżeli więc przyjmiemy, że średnia sprzedaż miesięczna Newsweek Polska wynosiła w 2011 roku 100 tys. egzemplarzy po 5 zł. (przychodu z reklam nie znamy) to przy udowodnieniu zmowy cenowej Wydawca Newsweeka, a więc firma Ringier Axel Springer Polska musiałaby uiścić karę w wysokości 600 tys. PLN ze względu na sprzedaż egzemplarzową samego Newsweeka. W rzeczywistości kara może być o wiele wyższa, ponieważ dotyczyłaby całego przychodu danego wydawniactwa, a przecież portfolio koncernu Axel Springer obejmowało w 2011 takie tytuły jak FAKT, największą pod względem sprzedaży gazetę w Polsce, dwa dzienniki sportowe – ogólnopolski Przegląd Sportowy i regionalny Sport, miesięcznik biznesowy Forbes, czasopisma komputerowe (m.in. Komputer Świat, Play) i motoryzacyjne (m.in. Auto Świat, Top Gear) a także ponad 20 serwisów internetowych - portale informacyjne, serwisy sportowe, lifestylowe, motoryzacyjne, komputerowe i e-commerce; dodatkowo Ringier Axel Springer Polska posiada także 49 proc. udziałów w spółce INFOR Biznes, wydawcy Dziennika Gazety Prawnej.

Podobne zagrożenie dotyczy też wydawców innych tytułów, wymienionych przez "sprytnego" redaktora naczelnego znanego tygodnika.

Zagrożenie jest realne, co nawet Tomasz Lis powinien w końcu zrozumieć. Propozycja bowiem padła publicznie i mogła trafić na podatny grunt. Rzecz w tym, że każda cicha zmowa cenowa dokonana przez podmioty dominujace na rynku jest atrakcyjna finasowo do zmawiających się, kosztem ich odbiorców. Takiej zmowy nie bada się w oparciu o "kontrakty spisane" ponieważ przestępcy nie są idiotami, by produkować dowody. Często są to ustalenia ustne, własnie takie "porozumienia dżentelmeńskie" identyfikowane przez śledczych z UOKiK na podstawie podobnych zachowań cenowych, inspekcji, doniesień osób trzecich i pokajanych uczestników zmowy cenowej, pragnących uniknięcia kary.

Od wczoraj czytelnicy tygodników opinii nigdy już nie będą pewni, czy w przypadku zaistnienia podwyżki cen przez wydawców nastąpiła ona z powodów rynkowych, czy też dlatego (co bardzo prawdopodobne), że np. poważny Tomasz Lis został potraktowany poważnie i zaraz rozdzwoniły sie do niego telefony z zapewnieniami jednej, drugiej, trzeciej redakcji "dobra Tomek, wchodzimy w to".Tym samym Tomasz Lis spowodował, że w przypadku podwyższenia ceny w bliskim sobie czasie przez nawet 2-3 różne tygodniki czytelnik będzie miał prawo podejrzewać zaistnienie zmowy cenowej i złożyć oficjalne zawiadomienie do UOKiK. A w przypadku stwierdzenia zbieżności zachowań różnych wydawców, będzie im teraz trudno oddalić ewentualne zarzuty. Bo kto im uwierzy, że tego nie zrobili?

Co prawda, zgodnie z tym co sie dowiedzieliśmy w UOKiK samo podżeganie do zmowy cenowej nie jest penalizowane, więc Tomasz Lis nie musi się obawiać bezpośrednich konsekwencji za swoją wypowiedź, ale z drugiej strony, być może Pan Redaktor stał się mimowolnym sprawcą zamrożenia cen tygodników na dłużej (celem eliminacji ryzyka), za co ani jego wydawca, ani koledzy z innych wydawnictw z pewnością go nie pochwalą.

Jeżeli wię Axel miał jakieś realne plany podwyżki cen, to niech lepiej je wyrzuci do kosza. Podobne też Presspublica ze swoim "Uważam Rze". Bo kto jednemu i drugiemu zagwarantuje, że wydawca "WPROST" też nie ma takich zamiarów?

ŁŁ

Osobiście jestem zadziwiony nie tyle indolencją prawną lub poczuciem bezkarności Tomasza Lisa, ile jego arogancją, odnośnie czytelników swojego tygodnika i innych odbiorców czasopism, którzy mimo, że się im nie przelewa to jednak wciąż utrzymują całe to lisie towarzystwo. Piękne to podziękowanie, postawić frajerów czytelników w takiej sytuacji, by płacili jeszcze wiecej, żeby jeszcze wiecej miał celebryta Tomek Lis z żoną Hanią.

Publikacja za zgodą AUTORA

Ocena wpisu: 
Brak głosów