Przedwyborczo – Solidarnie i dla Polski!

Obrazek użytkownika Ciri
Kraj

Obama odleciał. Dał chyba parę dość czytelnych sygnałów i wszyscy dobrze wiemy jaki to sygnały i co one dla nas znaczą.

Oczywiście byłoby piękniej, gdyby Polska była zamożnym, wolnym, sprawiedliwym i silnym krajem i wtedy nie trzeba by było wypatrywać w gestach gości śladów takich czy innych sygnałów i sugestii. Niestety tak nie jest, przynajmniej od 1945 roku, ale być może najbliższe wybory będą największą od wielu lat okazją na odrzucenie tego jarzma zniewolenia, które ciąży na nas bez mała od zakończenia ostatniej wojny światowej.

I znowu, najprostszym rozwiązaniem – do którego tak bardzo rwie się serce – byłoby uzyskanie takiego wyniku wyborów, który zakończyłby w chwili ogłoszenia wszelkie rozważania i kombinacje (kogo by tu podkupić, jak tu sklecić blokadę przeciwko Polsce itd.). Wyobraźmy sobie takie na przykład 70 procent! Koniec dyskusji i pięknie (albo i nie pięknie – dla przegranych) Państwu wszystkim dziękujemy. Czas na Polskę. Od tylu dziesiątek lat woła o wolną Polskę i cierpliwie jej wyczekuje krew katyńska, AK-owska, smoleńska, kapłańska i …. jeszcze długo można by ciągnąć tą polską litanię.

Zastanówmy się przez chwilę i to nie w trybie internetowym lecz naprawdę na spokojnie, poważnie, indywidualnie i wspólnie (solidarnie) pamiętając o Polsce i uświadamiając sobie jej obecny stan i potrzebę naprawy naszego domu.

Otóż sytuacja wygląda w ten sposób, że jakby nie liczyć, to jedyną realną szansę przegonienia czerwonego i różowego balastu ma największa partia opozycyjna. Taki jest stan na dzień dzisiejszy. Tak też sytuacja wygląda od dobrych paru lat. I dokładnie w tym właśnie momencie docieramy z miejsca do sedna problemu.

Otóż, drodzy solidarni, problemu normalnie nie powinno być żadnego. Już tłumaczę dlaczego. Wszelka matematyka każe nam głosować na PiS. Jest sprawą jasną, że są różne wątpliwości i pytania, ale spoglądając na spokojnie i rzeczowo na całą sytuację i dostrzegając niebywałą wręcz okazję do zmiecenia z powierzchni ziemi całego tego namiestniczego towarzystwa, nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości. O ileż to prostsze, ustalać strategię wyborczą jedynie pod kątem zachęcenia jak największej liczby Polaków do głosowania za powstaniem z upadku, degrengolady i wyprostowaniem pleców i naprawą Rzeczypospolitej. My bądźmy liczni i mocni (jak mówił do nas JP2), to niech PiS się martwi, że wygrał, jeśli tak do końca nie wiedział, czy chce.

Jeśli mamy na dzień dzisiejszy powody do zadania PiS-owi paru pytań, to na parę miesięcy przed wyborami zróbmy tak, że ogromną liczbą zagłosujmy na nich. To nie opozycja, w tym wypadku PiS ma podnieść Polskę, ale MY, wykorzystując aktualnie najbardziej sprawne ku temu narzędzie!

Jednak po zwycięstwie nie wracajmy do prywatności i jedynie blogerskich działań. Może być przecież tak, że zwycięski PiS zacznie kombinować albo okaże się, że też jest cokolwiek uwikłany w czerwone chwasty. Wtedy zaś nie rozchodząc się, z miejsca musimy naciskać na nich i dać do zrozumienia, że nie pozwalamy na kolejne układziki. Silnej i wolnej Polski nie zbudujemy jedynie siedząc przed ekranami komputerów. To będzie wymagało ciągłej pracy i mobilizacji. Solidarnego dźwignięcia kraju z kolan. Ale wyrwać Polskę z łap namiestniczych możemy teraz tylko głosując na realną siłę opozycyjną. Nie ma czasu na bajdurzenie o prawdziwej polskiej partii.

Pamiętajmy, że 10 kwietnia 2010 w jakimś sensie obmył PiS w krwi ofiar i z jednej strony dał tej partii miano ludzi, którzy ponieśli ofiarę dla Polski, a z drugiej strony tamten poranek kwietniowy ukazał PiS-owi jednoznaczny kierunek – teraz, po dołączeniu do tradycji krwi przelanej za Ojczyznę, zostaliście obdarzeni jarzmem odpowiedzialności i nie wolno wam tego zmarnować!

Sprawa jest więc prosta i jasna. Głosujmy na realną siłę i do roboty. Naprawdę nie widzę tu żadnego problemu. PiS powinien – i to jest nasze zadanie – mieć świadomość, że otrzymuje od Polaków ogromne poparcie i że jest ono nakazem wyrwania kraju z choroby i że takie czy inne zwycięstwo zostało mu dane do rąk przez nas i że jeśli zauważymy jakieś improwizacje, to nie będzie to dla nas żadnym problemem, abyśmy sami założyli ruch polityczny, bo polityka to nie jest nic zdrożnego, to jest troska o dobro wspólne. Nigdy nie było inaczej i nigdy nie będzie. Jeśli zaś zaprzaństwo i tchórzostwo czyni inaczej, to ich problem.

Dlaczego jednak sprawa nie jest taka prosta? Ano dlatego, najdroższa nasza prawico, że jakimś dziwnym trafem w okresie poprzedzającym wybory za każdym razem budzą się kolejni przedstawiciele prawdziwej prawicy, którzy usiłują nam tłumaczyć, że Kaczyński jest niby w porządku, ale tak naprawdę jest be.

Kto wie, może i trochę jest, ale jeśli do wyborów mam jedynie parę miesięcy, to wiem, że nikomu innemu nie uda się wywalić naszej drogiej „elyty”. Proszę bardzo, jeśli mamy wątpliwości co do osoby Jarosława Kaczyńskiego, to przynajmniej od czasu ogłoszenia wyniku ostatnich wyborów trzeba było zacząć działać w kierunku zbudowania prawdziwej prawicy, która przekona do siebie Polaków i przegoni naszą domową hańbę. A że nic takiego nie widziałem, poza aktywnością internetową, to sorry Panowie, wasze regularne budzenie się przed kolejnymi wyborami każe mi zastanowić się nad tym, czy aby przypadkiem niektórzy z was nie mają zleconego zadania włożenia PiS-owi (owszem żadna z nich partia aniołków czy galeria nieskazitelnych wodzów) kija w szprychy. Trochę jak pies ogrodnika, i my nie wygramy i oni też nie, ale za to będziemy mogli sobie dalej ponarzekać ze świętym i prawdziwie prawicowym przekonaniem. Jeszcze zrozumiem, że ten i ów z naszej prawicy zraził się do Kaczyńskiego, albo został w jakimś momencie źle przez niego potraktowany – ok, mogło zaboleć, ale w tle mamy sprawę najwyższej wagi i trzeba spuścić powietrze z balonu urażonej ambicji. Podobnie ma się sprawa z postawą, że nie poprzemy nikogo, póki nie będzie zgodny z wszystkimi naszymi poglądami. Nic z tego kochani. Przecież dobrze wiemy, że lata komuny i postkomuny dały w efekcie taki a nie inny kształt społeczeństwa i to musi być nasz punkt wyjścia, czyli początek pracy a nie powód do obrażania się na Polaków i tą partię, która mimo wszystko jakoś stara się służyć Polsce.

Na koniec jedna uwaga. Bardzo ważna!
Rozmawiałem kiedyś z pewnym Rosjaninem, któremu najwidoczniej nie były obce sprawy władzy i polityki. Otóż będąc obserwatorem naszego podwórka politycznego powiedział mi, że „wy Polacy nie możecie od wojny zrozumieć tego, że my, Rosjanie, będziemy czynić wszystko, aby nic znaczącego nie powstało u was. A jeśli już wam się uda, to będziemy wam to psuć i zatruwać aż się rozsypie. Mamy armię agentów i pożytecznych idiotów usadowionych we właściwych miejscach.

Jednak jesteśmy bezsilni wobec jednego i wtedy wy jesteście górą: Jak tylko sklecicie sobie jakąś sensowną opozycję, to my od razu, najlepiej przed wyborami, zaczynamy siać wątpliwości, ale nie ustami lewicowców, tak naprawdę nimi gardzimy, lecz właśnie wybranych prawicowców i udaje nam się wykoleić kolejne pociągi do wolności. A wy zamiast dawać posłuch naszym podszeptom powinniście, jak dawnymi czasy (ech, wtedy byliście nie do ruszenia i wtedy was szanowaliśmy), trwać wiernie przy dążeniu do wyzwolenia kraju nawet wtedy, jeśli macie wątpliwości co do danej opozycji, bo też nie ona jest tu najważniejsza, ale cel i wy!

Kiedyś mieliście taką swoistą pokorę i ofiarność – nie mamy idealnych narzędzi, nie dajemy posłuchu wrogom, ale tym, co mamy wyzwalamy Polskę z upadku i zagrożenia! Na taką wierność i, jak sądzę wyrośniętą z wiary (tam też Ofiara i służba dla wyższego celu) dążność do wolności nigdy nie mieliśmy pomysłu. Pozostawało tylko zabić, ale przecież dobrze wiemy, że wtedy to tym bardziej wasza wygrana a nasze potępienie. Tak róbcie. Bo jak choć na chwilę posłuchacie naszego jadu, że ten i ów, to może i opozycja, ale przecież nie zrobił tego albo zrobił kiedyś to, albo że PiS i PO to tak naprawdę dwóch wartych siebie wzajemnie oprychów (o tak, to lubimy podtykać) itd., to po was.

Polacy, jak wytrwacie wiernie przy wybranym kimś, to wygrajcie, a potem dopiero naciskajcie, żeby zrobił wszystko jak należy. Wtedy będziecie nie do ruszenia. Jak wasza tradycyjna wiara – stojąca realnie na ziemi i sięgająca sercem Nieba, wiernie i ofiarnie. Poza eksterminacją nie mamy na to sposobu”.

Prawda, że jasne? Jeśli nie, to problem mamy my, a nie władza.

Jamci

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

kitciwucho;Prawdę piszesz Autorze po stokroć prawdę , tylko PiS i nikt więcej.Tylko PiS może Polskę podnieść z kolan i ustawić w pionie przy naszej pomocy.Musimy zacisnąć zęby i pracować i pomagać jak kto może , nawet zdjąć obrączki ostatnie i przetopic na samoloty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kitciwucho

#165815