Trotyl i nitrogliceryna – dwa granaty w szambie

Obrazek użytkownika Jerzy Zerbe
Kraj

Prawda o Smoleńsku wkracza w fazę niekontrolowanej eksplozji. Za sprawą trotylu i nitrogliceryny, których obecność polscy prokuratorzy i biegli stwierdzili w szczątkach samolotu. i w ciałach ekshumowanych Ofiar.

Skąd trotyl i nitrogliceryna znalazły się tam, gdzie nie powinny?

Głoszone na prędce, idiotyczne komentarze i hipotezy robocze adresowane już nie do lemingów, a do ćwierćgłówków, mówią o:

1. przypadkowym zanieczyszczeniu tymi substancjami, ponieważ w czasie II wojny światowej w rejonie Smoleńska toczyły się zacięte walki. Obydwa te związki przetrwały w tamtejszym środowisku do dzisiaj i realizując zapotrzebowanie chwili, wkroczyły do akcji, przemieszczając się do wnętrza tupolewa,
2. nieznani sprawcy materiały te nanieśli na wrak samolotu już po katastrofie, gdy wrak zaległ na płycie smoleńskiego lotniska,
3. materiały wybuchowe wnieśli na pokład samolotu jego pasażerowie.

Najbardziej prawdopodobnym, wydaje się ostatnie przypuszczenie, choć tylko w odniesieniu do nitrogliceryny. Weryfikacja tego pomysłu wymaga jednak kwerendy medycznej, zmierzającej do ustalenia jaka część Ofiar katastrofy chorowała na serce i mogła mieć przy sobie nitroglicerynę.

Z niecierpliwością wypada oczekiwać na oficjalne dementi prokuratury wojskowej, namaszczające wszelkiej maści mataczy i kłamców będących na usługach władzy w polskim życiu publicznym.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Groźniejsze od prawdy są skrywane prawdy

Zwłoka, brak wyjaśnień czy ogłoszenia nawet najtrudniejszych do zinterpretowania faktów otwierają drogę do najgorszego scenariusza wydarzeń. Fałszywych interpretacji, manipulacji opinią publiczną i trudnych do przewidzenia reakcji społecznych.
Dzisiejsza czołówka „Rzeczpospolitej" nigdy nie ukazałaby się bez wcześniejszego potwierdzenia tych informacji, zarówno u osób znających szczegóły śledztwa, jak i wysokich urzędników w kraju. W tym tych, którzy apelowali do naszego poczucia odpowiedzialności za państwo i sugerowali zwłokę.
Jesteśmy oczywiście w pełni świadomi wagi ustaleń prokuratorów i potencjalnych konsekwencji dla naszej sceny politycznej, a może nawet relacji międzynarodowych. Ale właśnie z poczucia odpowiedzialności podjęliśmy decyzję o przekazaniu opinii publicznej wszystkiego, co udało nam się potwierdzić i co w naszym przekonaniu natychmiast powinno zostać nagłośnione. Nie, żeby rozpalać emocje i wzajemne antagonizmy, ale właśnie po to, żeby uniknąć eksplozji podejrzeń i móc zacząć to wszystko sobie wspólnie jeszcze raz układać od nowa.
Chcemy wierzyć, że istnieje wytłumaczenie, które ostudzi emocje i odsunie od nas kolejne spiskowe teorie. To mogą być nowe wyniki testów, które pokażą, że to jednak wojenne skażenia, że śladów, które znalazły się wewnątrz samolotu, w tym na fotelach, nie znajdziemy na szczątkach ofiar. A może to tylko prowokacja rosyjskich służb, które podrzuciły śledczym osad po materiałach wybuchowych. Nie byłby to pierwszy raz, kiedy Moskwa próbuje nas wszystkich ze sobą skłócić.
Im prędzej dojdziemy prawdy, tym mniejsze będą szkody – polityczne i społeczne. Ten tekst ma jedynie być apelem do wszystkich środowisk, a zwłaszcza do rządzących, żeby odłożyć na bok wzajemne uprzedzenia. Zapomnieć wszystkie impertynencje, wzajemne oskarżenia, podejrzliwości, jakie narosły po obu stronach smoleńskiej barykady. Otwórzmy nowe śledztwo. Jeszcze raz rozpatrzmy wszystkie, ale to wszystkie, możliwe scenariusze zdarzeń. Włącznie z tym najgorszym. Dopuszczając wszystkich możliwych ekspertów.
To dla opozycji może wydać się mało – tylko tyle. Ale dla strony rządowej będzie aż tyle. Przyznanie się do błędu z jednej strony i poczucie odpowiedzialności z drugiej. Uznanie, że wartością nadrzędną jest zachowanie równowagi politycznej. Rządy racji, a nie nienawiści.

Tomasz Wróblewski
30-10-2012, ostatnia aktualizacja 30-10-2012

Rzeczpospolita

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jerzy Zerbe

#302262