Refleksje Listopadowe: Narodowa-Demokracja

Obrazek użytkownika StefanDetko
Idee

Na samym początku szkicu poświęconego Narodowej–Demokracji, czy też Jej formie organizacyjnej: Stronnictwu Narodowemu, Myśl konserwatywna jest zmuszona, z przykrością stwierdzić, iż obecnie – a piszę te słowa na początku drugiej dekady XXI wieku – na ziemiach Polski pojałtańskiej, Idea Narodowa wykreślona w wieku XIX przez Jana Ludwika Popławskiego i Zygmunta Balickiego, a rozwinięta przez Romana Stanisława Dmowskiego, zupełnie nie istnieje, jeżeli pominąć dość problematyczną działalność Jej epigonów-amatorów, którzy - jak zostanie dowiedzione poniżej, - używając tej Godnej Nazwy, jednocześnie zupełnie nie zdają sobie sprawy z Wartości jakie Sobą przedstawiała i wniosła Narodowa-Demokracja na drodze do odzyskania Rzeczypospolitej; myląc przy tym wytwór Cywilizacji Łacińskiej, jakim jest Naród (spełniający kryteria Dobra godziwego - bonum honestum) z płytkim nacjonalizmem, które jest uczuciem niskim, prymitywnie atawistycznym, a przez to całkowicie sprzecznym z etyką Katolickiej Nauki Społecznej.

Idea Narodowa, powstała jako reakcja Inteligencji Polskiej na rozbiór terytorium Rzeczypospolitej oraz represyjne działania władz zaborczych wobec przejawów życia, tradycji, kultury i sztuki określanej zbiorczo, jako Polska, a będącej dorobkiem kulturowym Obywateli zagrabionej Rzeczypospolitej, bez różnicowania Ich pochodzenia etnicznego, bądź kulturowego.
Program Wszechpolski, czyli inaczej ujmując: Trójzaborowy, jaki opracował i propagował w felietonach „Z całej Polski” Jan Ludwik Popławski - podpisujący je pseudonimem „Jastrzębiec”, od herbu Rodowego Popławskich – opierał się na zjednoczeniu Obywateli trzech zaborów, poczuwających się do Polskości, pod hasłem „polskiej Myśli zachodniej”, będącej w zdecydowanej opozycji do napływającej ze Wschodu fali barbarzyństwa Turańszczyzny, widząc oparcie dla Polski w Europie okcydentalnej.
Rozbiory Rzeczypospolitej.
Grafika pochodzi ze stron http://historia.pgi.pl
Koncentrowanie się Jana Ludwika Popławskiego na Narodzie, było wynikiem nie apriorycznych dedukcji, lecz obserwacji budzenia się świadomości narodowej wśród rusyfikowanych Litwinów, Białorusinów i Ukraińców oraz wyciągniecie - słusznego – wniosku, iż te młode, rodzące się nacjonalizmy, w swoim pierwszym i jeszcze niedojrzałym, ale nieposkromionym wybuchu entuzjazmu, doprowadzą do cofnięcia się Rzeczypospolitej do etnicznych ziem Korony, znajdujących się głównie pod zaborem niemieckim:
            „...marna byłaby ta przyszła Polska, dla której żyjemy i działamy, ta Polska, której nie doczekamy się zapewne (...) nie tylko bez Poznania, ale i bez Śląska, bez dostępu do morza (...) Te prowincje, które dziś do Prus należą, są koniecznym warunkiem istnienia państwa polskiego”.          (1899)
                       „Wolny dostęp do morza, posiadanie całkowite głównej arterii wodnej kraju – Wisły, oto warunki konieczne prawie istnienia naszego. Całe to porzecze Bałtyku od Wisły aż do ujścia Niemna, tak niebacznie kiedyś roztrwonione wraz ze Śląskiem przez państwo polskie, musi być odzyskane przez narodowość polską. …Nasi marzą jeszcze o Wilnie i Kijowie, ale o Poznań mniej dbają, o Gdańsku zapomnieli prawie zupełnie, a o Królewcu i Opolu nie myślą zgoła, czas już zerwać z tą tradycją, która pasowała na bohaterów Jeremich Wiśniowieckich, a na pastwę niemieckim katom oddawała Kalkszteinów; Czas już po tylu wiekach błąkania się po manowcach wrócić na starą drogę, która ku morzu trzebiły krzepkie dłonie wojów piastowskich”,
         próbując jednocześnie – poprzez Ideę Wszechpolską – przeciwstawić się następującemu, stale pogłębiającemu się zjawisku:
         „Mamy już dziś trzy Polski i potrójnych Polaków, nie licząc drobniejszych odmian typu narodowego. Nie tylko sprawie narodowej w ogólnym pojęciu to wyodrębnianie się szkodzi, ale i na życie duchowe i polityczne każdej dzielnicy zgubny wpływ wywiera”,
         tak widząc drogę do odzyskania Jedności państwowej:
          „Odzyskanie niepodległości Polski może być jedynie wynikiem wojny czy to pomiędzy mocarstwami zaborczymi, czy też pomiędzy jednym lub dwoma z nich a innymi państwami, i skombinowanego z tą wojną powstania narodowego, tak silnego, żeby następnie musiano się z nim liczyć”. 
Omawiając sylwetkę Jana Ludwika Popławskiego, który poprzez Swoją przedwczesną Śmierć w roku 1908, pozostał „w cieniu” Romana Dmowskiego i innych Działaczy Narodowej-Demokracji, nie sposób pominąć, iż był On organizatorem miedzy innymi setnej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja:
                                  Jan Ludwik Popławski
1891 r. Popławski zorganizował obchody 100. rocznicy uchwalenia konstytucji 3 Maja. Trzy lata później po manifestacji ku czci Jana Kilińskiego, którą też współtworzył władze carskie aresztowały wiele osób związanych z przygotowywaniem obchodów. Popławski po raz kolejny w sierpniu 1894 r. został osadzony w Cytadeli, tym razem przebywał tam 13 miesięcy. Po zwolnieniu przedostał się do Lwowa,” 
                        której znaczenie i legalizm wyraźnie doceniał, rzucając tym pomost pomiędzy Narodową-Demokracją a Konserwatyzmem etycznym, stanowiący o możliwości podjęcia szerokiego Dialogu o przyszłości i kształcie Rzeczypospolitej z Osobami, które do Idei Narodowej – a zwłaszcza Jej misji cywilizacyjnej i Wspólnotowej - się poczuwają, odczuwając próżnię po zniszczonych wspólnymi siłami systemu przywiślańskiego „niedobitkach” Stronnictwa Narodowego.
Wspólnota polityczna pomiędzy Narodową-Demokracją a Konserwatyzmem etycznym opiera się także na bardzo stabilnych fundamentach, jakimi są: poszanowanie dorobku Cywilizacji Łacińskiej, - która to uformowała Naród Polski, - Tradycji i Kultury, oraz uznanie Religi katolickiej za panującą na ziemiach Rzeczypospolitej i oparcie się w życiu prywatnym, publicznym oraz międzynarodowym zrzeszeń, na etyce Katolickiej Nauki Społecznej:
                       „Należymy do chrześcijańskiej Europy i żyjemy etyką chrześcijańską, którą nazywamy często etyką miłości bliźniego, altruizmu lub wreszcie etyką ogólnoludzką. Gdy mówię – żyjemy etyką chrześcijańską, nie znaczy to, że postępowanie nasze w całości, albo nawet w części przeważnej jest z nią zgodne, ale tylko, że uważamy za moralne to, co się z nią zgadza, to zaś, co stoi z nią w sprzeczności potępiamy. Bo w postępowaniu naszym – mówię o postępowaniu przeciętnego mieszkańca chrześcijańskiej Europy – pierwotny egoizm, mający swe źródło w instynkcie samozachowawczym jednostki, o wiele większą odgrywa rolę, i nie ma wcale dowodów na to, żeby ludzkość obecnego okresu w miarę tzw. postępu cywilizacji coraz mniej kierowała się nim w postępowaniu. Obawiać się raczej należy, że jest przeciwnie. Nie zmniejsza to faktu, że uznana etyka jest chrześcijańska.”
Narodowa-Demokracja uznaje legalizm Konstytucji 3 Maja, postrzegając odejście od Niej, jako przyczynę „zwyrodnienia idei niepodległości”:
                       „Konstytucja Trzeciego Maja jest wyrazem dwóch zasadniczych dążeń prawdziwie polskiego stronnictwa reformy, które nie z miana tylko było patriotycznym: pierwszym z nich było rozszerzenie praw politycznych, powołanie do życia politycznego nowych żywiołów, dające stronnictwu reformy charakter demokratyczny; drugim – zwiększenie powinności obywatela względem państwa, wzmocnienie rządu, ustalenie dynastii, słowem, reakcja na monstrualny liberalizm polityczny społeczeństwa szlacheckiego, dająca stronnictwu charakter państwowy, a jak byśmy dziś powiedzieli – narodowy.
            Targowica była tak dobrze protestem przeciw demokratyzacji społeczeństwa – w imię przywileju, jak przeciw wzmocnieniu państwa – w imię swobód obywatelskich. To był właściwy, wynikający z całego dziejowego rozwoju i z wytworzonego przezeń typu stosunków antagonizm: z jednej strony konserwatyzm, wyrażający się w arystokratyczno-szlacheckim liberalizmie politycznym Targowicy, z drugiej ruch postępowy, reformistyczny, ożywiony silnym duchem demokratycznym i narodowo-państwowym, utrwalonym w świetnym pomniku ustawodawstwa polskiego – w Konstytucji Trzeciego Maja.”…
                       „Jeden z humorystów naszych w żartobliwym felietonie kiedyś powiedział, że Trzeci Maj zszedł do grobu bezpotomnie. Jest w tym głęboka prawda. Naród instynktownie odczuwał wartość tej wielkiej daty i rocznica Konstytucji stała się świętem niezapomnianym, ale stronnictwa demokratyczne polskie, uległszy wpływom obcym, nie poszły wskazaną przez swych poprzedników drogą. Skutkiem tego idea niepodległości stopniowo zwyrodniała: największymi bodaj wrogami jej stali się dziś ci, co najgłośniej o niej mówią – bo kto powiada, że chce niepodległej Polski, ale zastrzega się, że musi ona być koniecznie rzecząpospolitą socjalistyczną, lub obraża się na myśl, że Polska mogłaby mieć swych żandarmów, policję, więzienia, że mogłaby się opierać na bagnetach i panować nad kimś, co sobie nie życzy jej panowania, ten sobie drwi z idei niepodległości. Takich, co wolą obce panowanie niż silny rząd własny, jest w Polsce o wiele więcej, niż się może zdawać, i niejeden z tych, co szczerze przeklinają pamięć Targowicy, jest sam w istocie przekonań swoich w połowie przynajmniej targowiczaninem.”
Roman Dmowski „PODSTAWY POLITYKI POLSKIEJ”
Drukowane w „Przeglądzie Wszechpolskim" r. 1905, a następnie w trzecim wydaniu "Myśli nowoczesnego Polaka", r. 1907. Za Ojczyzna.pl
Roman Dmowski na Konferencji Pokojowej w Paryżu   
Trudno jest tej analizie, sformułowanej przed 110 laty, odmówić racji i nie zauważyć jak trafna jest we współczesności, a zwłaszcza już w kwestii „obcego panowania”, za którym opowiedziało się 77,45% głosujących w referendum akcesyjnym, 2003 roku.
Roman Dmowski wyraźnie, jak pokazuje poniższy cytat, właśnie wpowrocie do „przerwanej tradycji” Konstytucji 3 Maja, widzi podstawy działania nowopowstającej Narodowej-Demokracji, podejmującej dorobek Przodków, celem odbudowania Państwowości Polskiej:
                          „Nienormalna ewolucja polityczna Polski historycznej włożyła na żywioły postępowe, dążące do odrodzenia narodu przez zreformowanie jego życia, obowiązek większej niż gdzie indziej pracy nad istotną demokratyzacją narodu, polegająca na przygotowywaniu szerokich mas do narodowego i politycznego życia, a z drugiej strony stworzenia silnego kierunku narodowego, dążącego do zwiększenia obowiązków jednostki względem społeczeństwa, budzącego przywiązanie do interesu narodowego polskie aspiracje państwowe. Zadania tego demokracja polska w pierwszej połowie nie podjęła w należytej rozciągłości, często zbaczając z właściwej drogi, w drugiej zaś nie tylko nie spełniła go, ale przez zapomnienie tradycji Sejmu Czteroletniego oddaliła jego spełnienie.
              Z tego stanowiska na rzecz patrząc, dzisiejsze wystąpienie na widownię naszego życia nowego ruchu politycznego, organizującego się w stronnictwo demokratyczno-narodowe, pracujące wśród mas nad ich oświatą i podniesieniem kultury politycznej, z drugiej zaś strony stojące silnie na gruncie interesu narodowego i starające się wytworzyć w duszy narodu pierwiastki niezbędne do polskiego życia państwowego, uważać należy jako zjawisko nadzwyczaj doniosłe, jako nawrócenie do przerwanej tradycji Trzeciego Maja i samorzutne wejście na właściwą drogę rozwoju myśli politycznej.”
Roman Dmowski „Myśli nowoczesnego Polaka”, 1903, za Ojczyzna.pl
Skierowanie prac „nowego ruchu politycznego, organizującego się w stronnictwo demokratyczno-narodowe” – jak pisał Roman Dmowski - w kierunkutak zwanego „żywiołu polskiego”, czyli dobrowolniespolonizowanych Obywateli wielonarodowościowej Rzeczypospolitej, (dla których Polskość była wyznacznikiem statusu cywilizacyjnego i kulturowego, gwarantującą wysoki status w zrzeszeniu), wymuszone zostało anty-Polską polityką zaborców oraz – jak już wspomniałem w akapitach powyżej – budzącego się pod jej wspływem nacjonalizmu, do czego dojść mogło tylko po zerwaniu misji cywilizacyjnej, z uwagi na zniewolenie ziem i Obywateli Korony.
Pod wpływem działań rusyfikacyjnych i germanizacyjnych skierowanych przeciwko Obywatelom poczuwającym się do Polskości, „żywioły” – jak to ujmuje Roman Dmowski – „niepolskie” (czyli Obywatele Rzeczypospolitej, którzy nie ulegli „pokusie”, czy też atrakcyjności cywilizacyjnej polonizacji) łatwiej ulegały presji kulturowej i przez to dążyły do asymilacji z zaborcami, lub wykształcenia własnej Odrębności narodowej, przez co nie mogły – w tak skomplikowanej sytuacji politycznej – stać się celem działań Myśli Wszechpolskiej, stawiającej sobie za zadanie „rozbudzenie” i zjednoczenie przynajmniej ziem etnicznie polskich.
Zaborcy nie przeciwdziałali także, w żaden sposób przejawom rewanżyzmu niektórych społeczności (zrzeszeń) mniejszościowych, które wykorzystywały zmianę Władzy do porachunków z Obywatelami poczuwającymi się do Polskości, co było zjawiskiem całkiem normalnym i – zdaniem Myśli konserwatywnej – przewidywalnym, z uwagi na fakt, iż żaden Organizm państwowy, a w tym i Rzeczypospolita nie jest państwem idealnym i nie przeżywającym konfliktów wewnętrznych, gdyż pełnaharmonia społeczna i polityczna panuje tylko na wyspie Utopia.
Podobna - do ówczesnej – sytuacja występuje i we współczesności, gdzie – poczynając już od PRL – wszelka Władza polityczna akcentuje jedność i Polskość ziem pojałtańskich, przedstawiając etnicznośćobecnego państwa prawa, jako ogromny sukces tej,  ułomnej - w swej istocie - formy Państwowości Polskiej, jaką jest III RP, i na niej budująca legitymizację swojego, opresyjnego panowania na tych, okrojonych ziemiach.
Popierając prymitywny i sprzeczny z etyką Cywilizacji Łacińskiej, - czyli Katolicką Nauką Społeczną, z Niej wypływającą, - nacjonalizm polski,rządy sowieckie PRL oraz – jako jego kontynuacja – system przywiślański, ukrywający się przykrywką demokratycznego państwa prawa, wciąga na orbitę swoich działań politycznych nieudolnych naśladowców Idei państwowej Jana Ludwika Popławskiego i Romana Dmowskiego, z których Myśli Zachodniej oraz twórczości politycznej wynieśli – nie rozumiejąc głębi cywilizacyjnej i rządzącej nią Etyki – jedynie przeświadczenie o rzekomej wyższości Narodu Polskiego (cokolwiek to pojęcie, dla Nich oznacza) i Jegomisji dziejowej.
Powyższe przeświadczenie współczesnych narodowców, jest dokładnie takim rezultatem, jaki zaplanował swoimi działaniami geopolitycznymi Josif Wissarionowicz Dżugaszwili, zamykając etnicznych Polaków w etnicznychgranicach państwa pojałtańskiego, wywołując tym entuzjazm, zadowolenie i poczucie przynależności narodowej wśród indoktrynowanych Obywateli tak stworzonego, a odległego od historycznych granic Rusi, państwa.
Pozwolę sobie przytoczyć w tym miejscu starą anegdotę, opowiadającą o dyskusji Hitlera ze Stalinem na temat, jak namówić kota, aby we własnym interesie i to z wyraźnym zadowoleniem polizał się „pod ogonem”. Ponieważ próby siłowe Hitlera na nic się nie zdały, Stalin posmarował kocie podogonie musztardą i z satysfakcją obserwował, jak kot – zgodnie ze swoim kocim interesem – wylizał sobie rzeczone miejsce, mrucząc z zadowolenia po dokonanej ablucji.
Zygmunt Balicki
Zdaniem Myśli konserwatywnej, dokładnie takiej samej – w istocie –procedurze poddane zostały Środowiska Narodowe, które pod wysoce nieudolnym kierownictwem Ligi Polskich Rodzin, aspirującym – prawem kaduka - do „dziedzictwa” Stronnictwa Narodowego, przekonane zostały o zdolności do ewolucji politycznej państwa prawakończąc losem przeznaczonym przez Historię dla „wszelkiej maści” naprawiaczy systemów totalnych.
Kierownictwo Ligi Polskich Rodzin pokazało iście karykaturalny obraz Stronnictwa Narodowego, nie tylko uczestniczącego – O zgrozo! - wsystemie przywiślańskim, - na co nie ma nigdzie przyzwolenia w bogatej literaturze politycznej SN z czasów II RP, a więc zaznajomionej z totalitaryzmem sowieckim, którego „narodziny” Działacze endecji mogli obserwować z najbliżej odległości, - ale też poprzez swoje dość kuriozalne i arbitralne decyzje polityczne,odkrywające rzekomą „prawdziwą twarz” Narodowej-Demokracji, jako ugrupowania wstecznego, nietolerancyjnego, ksenofobicznego oraz skłonnego do dyktatury i w sumie dość chaotycznego, i niepoważnego, czyli - zdaniem Myśli konserwatywnej – osiągnęło efekt zamierzony i zaplanowany przez środowiska postępowe,pragnące „ostatecznie pogrzebać trumnę Dmowskiego”.
W powyżej opisany – bardzo skrótowo - sposób, państwo prawarozprawiło się z mitem Narodowej-Demokracji, w sposób widoczny manipulując kierownictwem LPR, podejmującym – pod koniec swojejkariery politycznej – iście akrobatyczne decyzje polityczne, którychwynikiem było uzyskanie 1,3%, a dokładniej 209 171 głosów, w wyborach 2007 roku i praktyczna likwidacja oraz – co najważniejsze dla systemu przywiślańskiego – ośmieszenie tego ugrupowania.
Myśl konserwatywna nigdy nie uważała LPR za kontynuatora Myśli politycznej Jana Ludwika Popławskiego i Romana Dmowskiego, ani nawet przedwojennego Stronnictwa Narodowego, (które również nie ustrzegło się błędów w interpretacji idei „polskiej Myśli zachodniej”), obarczając Je winą za ogrom spustoszeń cywilizacyjnych, jakiego dokonało zwłaszcza wśród Młodzieży narodowej, zaszczepiając Jej – obcy Cywilizacji Łacińskiej – Bizantyjsko-Protestancki kult Narodu i Państwa oraz Nietolerancji, wypływający z zupełnie innych źródeł, niż Katolicka Nauka Społeczna, na którą kierownictwo tej partii, tak chętnie i często się powoływało.
Według wykładni filozoficznej Konserwatyzmu etycznego, uleganie kultowi Narodu i Państwa jest nie tylko niezgodne z Nauczaniem ewangelicznym Kościoła katolickiego (Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną) oraz wartościami etycznymi Cywilizacji Łacińskiej, ale także może doprowadzić do możliwej sytuacji, gdy kolejne - samozwańcze -kierownictwoideologiczne, powołujące się na Tradycję myśli politycznej historycznych Twórców Narodowej Demokracji: Jana Ludwika Popławskiego i Romana Dmowskiego, podejmie decyzję, iż – dla dobra Narodu i Państwa – porzuca wskazania Religii katolickiej i etykę Cywilizacji Łacińskiej, kierując się „od jutra” naukami Włodzimierza Ilicza, lub – co współcześnie bardziej prawdopodobne – Lwa Trockiego.
Myśl konserwatywna, powołując się na wspólną Tradycję osiągnięć Konstytucji 3 Maja oraz wspólne wartości cywilizacyjnekulturowe, wyciąga rękę do Środowisk Narodowych, oferując Legalizm zamierzeń odzyskania Rzeczypospolitej dla Cywilizacji Łacińskiej, podparty wynikającą z Katolickiej Nauki Społecznej etyką postaw indywidualnych i działań politycznych, a także ich ciągłością historyczną oraz stałością i przewidywalnością oraz przejrzysty program polityczny, polegający na realizacji zadań wyłonionych Aktem Wolnej woli wspólnych Przodków.
Przyszłość Narodowej-Demokracji na ziemiach Rzeczypospolitej zależy od Jej zdolności przetrwania w warunkach systemu przywiślańskiego oraz unikania – skazanej na bolesne niepowodzenie - ułudy reformowania, lub przekształcania państwa prawa w kierunku zasad etycznych Cywilizacji Łacińskiej, a także od wyraźnego określenia swoich fundamentów prawnych i celów na przyszłość.
Współczesność III RP obfituje w taką liczbę człowieków sowieckich, iż praca organiczna nad przywróceniem Ich wartościom Cywilizacji Łacińskiej, a przez to Rzeczypospolitej, stanowi wdzięczne zadanie właśnie dla Kontynuatorów myśli politycznej Jana Ludwika Popławskiego i Romana Dmowskiego.
Tekst jest fragmentem traktatu „Idea Polski w Myśli konserwatywnej”.
 
Ceterum censeo Conventum esse delendum
 
Brak głosów